Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy

Caryca polskiej mody, święci i grzesznicy Marta Sztokfisz

W czasach bez komputerów, Photoshop’a, anorektycznych top models i reżyserowanych pokazów także można było robić Wielką Modę. Nawet w siermiężnej, komunistycznej Polsce. Kraj nad Wisłą potrzebował swojej Coco Chanel i otrzymał ją w osobie Jadwigi Grabowskiej.

 

Wojna odebrała jej wiele: pieniądze, nieruchomości, poczucie bezpieczeństwa. Próbowała to jeszcze odbudować. Stąd “Feniks” - butik o nieprzypadkowej (tak sądzę) nazwie, który cieszył się wielkim powodzeniem wśród powojennych elegantek. Niestety, nowa polityczna rzeczywistość nie służyła tzw. prywatnej inicjatywie. I wtedy - nigdy nie poddająca się Grabowska postanowiła stworzyć własną firmę państwową.

 

Jej część Polski (modowa), którą przez dziesięć lat rządziła, lub - trafniej rzecz ujmując - władała, nie miała kompleksów. Bo i nie odstawała od reszty świata, choć nad Wisłą wymagało to nie lada talentów, przede wszystkim odwagi i uporu. Wszystko było wtedy inne: szare, smutne, pospolite. Nie u “Grabolki”! Najlepsze tkaniny, krojczynie, krawcowe, najpiękniejsze modelki, światowe wybiegi…

 

Przedwojenna dama i barwny ptak - łączyła w sobie wiele przeciwieństw. Komunizm nie podciął jej skrzydeł. Kto wie, czy po cichu nie dbały o to rozkochane w kreacjach Mody Polskiej żony (i przyjaciółki) partyjnych dygnitarzy. Im samym pokazowa; w dodatku bezpieczna, bo daleka od polityki instytucja także była na rękę. Grabowską tolerowali.  

 

Nie była milutka, często wręcz odwrotnie, ale miała serce. Zdarzało się, że zdesperowanej modelce załatwiła paszport, a okradzioną krawcową wsparła z własnej pensji. Niedostępna, żaden typ szefowej-kumpelki, potrafiła zaskoczyć rozmowami o antykoncepcji; zawstydzić demonstracją własnych nagich piersi - wzorcowych (tak uważała) u kobiety w jej wieku.

 

W pracy ostra, w domu łagodna. Uwielbiała męża. Bez wzajemności. On ją zdradzał, ona opiekowała się nim, a nawet mu dogadzała - zdobywając smakołyki i pichcąc obiadki. Nie mieli potomstwa. Jej dzieckiem, szczęściem, całym życiem była Moda Polska.

 

Czasami im większa miłość, tym brutalniejsze rozstanie. Tak właśnie potraktowano Grabowską w pamiętnym dla osób żydowskiego pochodzenia 1968 roku. Wręczono jej zawiadomienie, że przechodzi na emeryturę.

 

Wspomnienie Grabowskiej pióra Marty Sztokfisz to biografia nieoczywista. Nie tylko dlatego, że nie jest to biografia w ścisłym rozumieniu tego słowa. Nie tylko dlatego, że autorka pokazuje Grabowską na tle ówczesnej Warszawy. Mniej szacownej niż dyrektor artystyczna Mody Polskiej, ale równie mocno złaknionej piękna, polotu, swobody. Złote ptaki stolicy… Artyści, pisarze, aktorzy. Ich knajpiane szlaki, luźny styl życia. Wódeczka, pokerek, czasem kawa w Bristolu. U ich boku - któż by inny jak nie piękne kobiety! Wśród najpiękniejszych - modelki Grabowskiej.

 

Wiele ciekawych, wyrazistych - jakichś osób, które odniosły sukces odchodzi w zapomnienie. Sztokfisz wydobywa z zapomnienia jedną z nich. Biografia nieoczywista to biografia, która mogła się nigdy nie ukazać. W przypadku carycy polskiej mody byłaby to duża strata.

 

“Patrz na jakość podszewki…” - mawiała “Grabolka”.

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa WAB.

 

 


Polecane