Boli tylko, gdy się śmieję… Listy i rozmowy

Boli tylko, gdy się śmieję… Listy i rozmowy Stanisław Lem, Ewa Lipska, Tomasz Lem

Lubili sobie porozmawiać... Jak poetka z pisarzem, jak kobieta z mężczyzną, jak człowiek z człowiekiem. A że jemu przyszło emigrować, słali do siebie listy. On ze światowego Widnia, ona z komunistycznego Krakowa. 1983… 1984… 1985...

 

Lubili sobie porozmawiać… O wszystkim. Żartem oswoić trudną, absurdalną rzeczywistość; codzienną zwyczajność. Pękające od mrozu rury, brak wody; talenta krawieckie, czy to kulinarne; ludzi tych i owych; problemy paszportowe; choroby, operacje, ból.

 

Stąd właśnie tytuł książki - ni mniej, ni więcej, tylko puenta dowcipu opowiedzianego Lemowi przez internistę, w ramach tzw. psychoterapii: “leżał człek jakiś w rowie, mając w plecy nóż ogromny wbity, przechodzień pyta “och, czy pana to nie boli?” a on: tylko wtedy, gdy się śmieję!”

 

Poczucie humoru - słowo-klucz do prezentowanego tomu. Na wysokim, najwyższym poziomie. Dlatego, choć za listami sławnych nie przepadam - tych dwojga gorąco polecam. Zwłaszcza teraz - złotą jesienią; tym bardziej, gdy przestanie być złota.

 

Lem i Lipska - remedium na słotę.

 

Może po lekturze Listów ktoś sięgnie po raz pierwszy po wiersze poetki i ponownie po powieści pisarza? Poleci w Kosmos, lub przynajmniej oderwie się od Ziemi?

 

“Boli tylko, gdy się śmieję…” składa się z trzech części: listów Lipskiej i Lema, listów Lipskiej i syna Lema - Tomasza, trzech wywiadów poetki z pisarzem. Jeden z nich dotyczy marzeń sennych.

 

Lemowi najczęściej śnił się PRL. Wędrówka po pustych sklepach w poszukiwaniu marcepanów… Metafora niedostępności dóbr wszelakich, luksusowych zwłaszcza i dosłowność ukochanego rodzaju słodyczy. Niech żyją chałwa i marcepan!

 

Czasami śniła mu się przeszłość. Mieszkanie, które opuścił z ojcem; rodzinna kamienica zamieniona w mur. Lwów wracał do Lema we śnie, Lem do Lwowa nie wrócił nigdy.

 

Listy i rozmowy… Zgrabne, skrojone na miarę intelektualne zabawy poetki i pisarza.

 

“Łolbrzymie to na mnie zrobiło wrażenie...”

 

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego.

 


Polecane