Amerykańska księżna. Z Nowego Jorku do Siedlisk

Amerykańska księżna. Z Nowego Jorku do Siedlisk Virgilia Sapieha

„To wygląda jak sto lat temu” – podsumował wizytę w Polsce ojciec autorki wspomnień – Amerykanki, która w 1933 roku wyszła za mąż za polskiego księcia.

Virgilia Sapieha – imię do nazwiska pasuje tak, jak młoda pani do nowych włości. Mówiąc krótko – wcale nie pasuje. I tak też opisuje kraj nad Wisłą – stojąc niejako z boku. Patrzy nań chłodnym, obiektywnym okiem; dziwiąc się temu, czego nawet nie nazywa, a co czujny czytelnik wychwytuje i poddaje krytycznej ocenie.

Przedmiotowy stosunek do kobiet, które każdą niesprawiedliwość w relacjach damsko-męskich kwitują stwierdzeniem “obowiązek małżeński”. Antysemityzm arystokracji, która na temat Żydów wygłasza takie same ciemne poglądy, co ludzie prości. Życie w potrzasku konwenansów: z tym się przywitaj, z tamtym zatańcz, usiądź po właściwej stronie stołu, pod żadnym pozorem nie mów, że jesteś w ciąży. Dewotyczna pobożność i obsesyjna regularność religijnych rytuałów. Dotycząca każdego aspektu życia przepaść dzieląca panów od chłopów. Stosunek bogatych do biednych, którzy wieśniakom przypisują złośliwość, brak szacunku do praw własności, zniszczenia, oszustwa, kradzieże i nadmierne komunizowanie. Ścisłe podziały klasowe: arystokraci przyjmują na salonach dyplomatów, nie uznają przedstawicieli władzy, artystów, inteligencji.

 

Osławione wielkopańskie maniery bywają mocno fikcyjne, zarówno te przy stole, jak i podczas konwersacji. Virgilii zdarzało się usłyszeć, że język angielski jest okropny, ona bardzo wysoka i niezbyt pulchna, a jej dziecko może się urodzić chore lub kalekie. Jak widać nikomu nie bywa obcy nietakt, a nawet złośliwość.

 

Z drugiej strony - przerost formy nad treścią i gra salonowych pozorów. Czarny kabriolet, którym raz w miesiącu posyłano z Polski do Paryża bieliznę do prania. Marchewki dla koni na srebrnym półmisku.

 

Jeśli gościom pokazywano stajnię, to pachnącą, wyszorowaną, wyłożoną dywanami; jeśli wiejską chatę, to bogatą, urokliwą i czystą.

 

Gdy Virgilia próbuje wyrażać własne poglądy, oceniać, podsuwać rozwiązania, zaraz pada ucinający komentarz - albo ze strony męża: “Zapominasz, że to nie Ameryka”, albo buchaltera: “Jeśli to było dostatecznie dobre przez czterdzieści lat, jest tak samo dobre i teraz”. Pani Peterson weszła między przysłowiowe wrony, ale nigdy nie zaczęła krakać tak, jak one. Pozostała raczej malowanym ptakiem, który równie skrzętnie przemilczał, co notował swoje wnikliwe obserwacje.

 

Po co książę ożenił się z TĄ Amerykanką?! Bodaj nigdy nie wyrażony wprost, zarzut ów wybrzmiewa z każdej stronicy wspomnień. Małżeństwem byli kilkanaście lat. II wojna światowa przerwała jego europejski rozdział. Virgilia nie odnalazła się w Polsce, książę Paweł w Stanach Zjednoczonych.

Nie taka arystokracja piękna jak ją malują. Dlatego właśnie wspomnienia księżnej „z innej bajki” są tak ciekawe i cenne, nie tylko dla historyków, także wszystkich tych, którzy lubią zaglądać pod pałacowe dachy.

Ośrodek Karta raczy nas prawdziwą perłą z literackiego lamusa.

Aleksandra Buchaniec-Bartczak

Dzięki uprzejmości Ośrodka Karta.

 


Polecane