Czy Żydzi różnią się jakimiś istotnymi wrodzonymi cechami od innych ludzi? Czy jest w nich coś wyjątkowego?

Czy Żydzi różnią się jakimiś istotnymi wrodzonymi cechami od innych ludzi? Czy jest w nich coś wyjątkowego? Oczywiście, że nie! Ale trudno nie dostrzec wyjątkowości ich historii.

 

Odległy od świata żydowskiego, spostrzegawczy i wnikliwy Mark Twain pisał: „Egipcjanie, Babilończycy i Persowie powstali, wypełnili planetę dźwiękiem i wspaniałością, później rozpłynęli się w snach i zniknęli; Grecy i Rzymianie przyszli po nich, sprawili ogromny hałas i nie ma ich; inne ludy wzrosły i trzymały swoją pochodnię wysoko przez jakiś czas, ale się wypaliła i teraz siedzą w półmroku lub zniknęły. Żyd widział ich wszystkich, zwyciężył ich wszystkich i jest dziś tym, czym był zawsze, nie pokazując po sobie ani dekadencji, ani niemocy wieku, ani zmęczenia, ani zwolnienia swojej energii, ani znudzenia swojego pobudzonego i agresywnego umysłu. Wszystko jest śmiertelne oprócz Żyda: wszystkie moce przemijają, ale on trwa. Co jest tajemnicą jego nieśmiertelności?” („Harper’s Magazine”, 1887).

Żydzi nierozerwalnie związani są z judaizmem. Tego nie trzeba wyjaśniać. Powstaje więc pytanie: czy Żydom udało się przechować, ocalić judaizm przez ponad trzy tysiące lat, czy też jest odwrotnie: to judaizm ocalił i „przechował” Żydów?

Żydzi nie są niezwykli, nie są wyjątkowi. Przecież, gdy odchodzą od judaizmu, zapominają o jego wartościach i asymilują się w społecznościach nieżydowskich, po upływie pokolenia lub dwóch stają się jak wszyscy wokół nich. To judaizm, to ich religia jest czymś wyjątkowym. Nie tylko że ocalała Żydów przez tysiąclecia, wtedy, gdy największe potęgi stawiały sobie za cel ich zniszczenie, ale także – już działając również poza Żydami i ich wpływem – siłą swoich idei zmieniła świat. Zatem to w niej, a nie w Żydach, jest ukryta tajemnica niezwykłości. W jaki sposób, dzięki czemu i dlaczego tak się stało?

Nie sposób nie dostrzec, jak pod wpływem religii Żydów uległ przeobrażeniu świat: wywarli oni swoim systemem wartości kolosalny wpływ na naszą cywilizację, uformowali pojęcia kultury, które albo wcale nie istniały przed nimi, albo nigdy wcześniej nie osiągnęły wymiaru uniwersalnego. „Im zawdzięczamy ideę równości wobec prawa, tak ludzkiego, jak boskiego; ideę sumienia zbiorowego, a następnie społecznej odpowiedzialności; ideę pokoju jako abstrakcyjnego ideału oraz miłości jako fundamentu sprawiedliwości; a także wiele innych idei tworzących podstawową moralną zawartość ludzkiego umysłu” – pisze brytyjski historyk Paul Johnson w Historii Żydów. Możemy dodać do tej listy także Biblię, Proroków, mesjanizm, rewolucyjne hasło: „Będziesz kochał bliźniego, jak samego siebie”, wizję postępu możliwego dzięki idei czasu linearnego w opozycji do czasu pojmowanego cyklicznie, uświęcenie ludzkiej seksualności w modelu heteroseksualnego związku stanowiącego podstawę rodziny, a również rzadko uświadamiane, bo tak powszechne i oczywiste wynalazki, jak np. tydzień i co siódmy dzień wolny od pracy. Z kolei Thomas Cahill w książce The Gifts of the Jews. How a Tribe of Desert Nomads Changed the Way Everyone Thinks and Feels (Dary Żydów. Jak plemię pustynnych nomadów zmieniło sposób, w który każdy myśli i odczuwa) pisze: „Bez Biblii nie znalibyśmy nigdy ruchu abolicjonistycznego, ruchu reform więziennictwa, ruchów antywojennych, związków zawodowych, ruchów praw obywatelskich, praw człowieka”.  

Te wszystkie wielkie idee, które zrodziły szczegółowe cele etyczne, pochodzą z religii Żydów i ich świętej księgi – Tory. Czerpią z nich również dwie wielkie religie monoteistyczne: chrześcijaństwo i islam. Abraham J. H. Kuk pisał: „Tora tworzy duszę Jisraela. Ogólna wiedza istniejąca poza Torą tworzy duszę ludzkości. Gdy patrzymy głęboko w duszę ludzkości – w jej istotę – znajdujemy ducha Jisraela, który jest w niej obecny. Także w wewnętrznej istocie każdego wynalazku i mądrości na świecie znajdujemy światło Tory”.  

 


Jaka siła zawarta była w przekazie otrzymanym przez Żydów pod górą Synaj, skoro potrafiła wywrzeć taki wpływ na świat? Bo ci, którzy ten przekaz otrzymali, nie stanowili żadnej siły. To była przecież grupa ludzi z najniższej warstwy ówczesnego świata – niewolników, którzy po ucieczce z Egiptu błąkali się po pustyni. Po czterdziestu dziewięciu dniach wędrówki, pod górą Synaj, ci niewolnicy otrzymali Torę, a w niej przemówił do nich wyjątkowy Bóg, którego nie znała wcześniej żadna kultura antyczna, i to Jego obecność zmienia świat.                       

Był to przełomowy moment w dziejach ludzkości. Bóg ten nie przypomina w żaden sposób bóstw świata antycznego – przede wszystkim jest niewidzialny i bezcielesny, nie jest reprezentowany przez żaden wizerunek, ponadto nie jest w ogóle częścią natury, natomiast jest jej wyłącznym stwórcą. Jest moralny, święty, sprawiedliwy, dobry, rozlicza ludzi za ich czyny (dokonując tych rozliczeń według zdefiniowanych uniwersalnie kryteriów dobra i zła); jest jednocześnie Bogiem kochającym człowieka i domagającym się jego miłości i szacunku.

Bóg Tory wymaga. Wymaga przede wszystkim, aby ludzie – i to jest niezwykłe, gdy spojrzymy na Olimp bogów politeizmu – traktowali dobrze innych ludzi. Jego kryteria są kryteriami etycznymi: wybiera Noacha, aby uratować ludzkość, mówiąc: „bo zobaczyłem, że ty jesteś sprawiedliwy”; wybiera Awrahama, by jego potomkowie „strzegli drogi Boga przez dobroczynność i prawość”. Bo Bóg Tory, gdy ludzie traktują się nawzajem źle, jest smutny: „Ale Bóg zobaczył, że zwiększyło się zło ludzi na ziemi i wszelka skłonność w ich najgłębszych myślach była wyłącznie zła (...). i głęboko się zasmucił” (Bereszit 6, 5-6). I – zwróćmy uwagę – zasmucił się już wtedy, gdy nie było jeszcze wcale Żydów, długo przed pojawieniem się Awrahama, nie mówiąc już o Moszem. Zasmucił się więc z powodu – po prostu – nieetycznego postępowania ludzi.

Nie tacy byli bogowie politeizmu. Żaden z nich nie kochał wszystkich ludzi, na pewno żadnemu nie zależało, aby traktowali się oni wszyscy nawzajem dobrze i sprawiedliwie. Bliższe prawdy będzie stwierdzenie, że bóstwa świata starożytnego bawiły się ludźmi, grając nimi między sobą jak pionkami. Domagały się składania sobie ofiar z ludzi. Bogowie antyczni chcieli, aby ich podziwiano za potęgę, urodę, siłę, talenty, spryt, okrucieństwo, ale dobro i zło były im obojętne. Powiązanie Jedynego Boga z wynikającą z Jego pojedynczej istoty uniwersalną etyką – idea doprawdy rewolucyjna – ukształtowało etyczny monoteizm i zmieniło trwale człowieka, wprowadzając w ludzki świat pojęcie uniwersalnej sprawiedliwości.

Zasady etycznego monoteizmu poniesione w świat nieżydowski przez chrześcijaństwo (z wszelkimi możliwymi zawirowaniami historycznymi) razem ze świętymi księgami Żydów, stały się ogólnoludzką normą (precyzyjniej: ideałem ogólnoludzkiej normy) świata Zachodu. „Nie morduj” Tory oznaczało – po raz pierwszy w dziejach ludzkości – „nie morduj żadnego człowieka”, a nie tylko tego, kto jest z twojej grupy (rodziny, wioski, miasta, plemienia, państwa, narodu). Bo przecież wszyscy ludzie, według koncepcji judaizmu, są nie tylko braćmi – potomkami jednej, wspólnej dla wszystkich, pary ludzi, ale także – co wyjątkowe w dziejach  kultur – są wykreowani „według istoty Boga”. Fakt, że Tora nauczała, iż każdy człowiek, nawet znajdujący się na samym dole drabiny społecznej, nawet niewolnik lub „obcy”, porównywany jest z Bogiem, miał rewolucyjne znaczenie dla losów świata. Świętość życia ludzkiego wynikająca z transcendentnego źródła, jakim jest Bóg,  jest oryginalną koncepcją judaizmu, jest koncepcją Tory.

To z kolei wiąże się z następnym pojęciem, które przynosi ze sobą Bóg objawiony Żydom. Pojęciem tym jest „świętość”: „Bądźcie święci, bo Ja, Bóg, wasz Bóg, jestem Święty” (Wajikra 19, 2). Koncepcja ta jest również nieznana wcześniejszym kulturom. I jest to następny pomysł, który okazał się w skutkach przełomowy. Judaizm widzi w człowieku istotę pomiędzy zwierzęciem a Bogiem. Człowiek, wyposażony w cechy stworzenia wykreowanego „według istoty Boga”, może własnym wysiłkiem, własnym wyborem wyrastać ponad ograniczenia swojej natury, która fizycznością wiąże go trwale ze światem zwierząt. Metafora owocu „Drzewa Poznania Dobra i Zła” opisuje wyjście ze świata zwierząt w świat bosko-ludzki. Świat języka. Świat abstrakcyjnych pojęć. Świat rozpoznawania i odróżniania dobra i zła oraz wykorzystywania wobec nich wolnej woli. Świat wyborów, czyli taki, który można ulepszać. Rzeczywistość zupełnie niedostępną zwierzętom – rzeczywistość etyki. „Co jest wyjątkowe u niego [człowieka]? Że zna dobro i zło, w odróżnieniu od zwierząt” (Targum Jonatan, Bereszit Raba 21, 5). 

Etyka jest zatem główną (choć nie jedyną) drogą do świętości. Świętość polega – według judaizmu – na wyrastaniu ponad instynkt, który nakazuje nam zawsze, w każdej sytuacji, wybierać rozwiązanie dla nas korzystne. Oferuje nam w zamian trudne i „wbrew naturze” rozwiązania etycznie słuszne (tak właśnie Mosze, a ściślej mówiąc judaizm wyprzedził Freuda z jego koncepcją superego, ego i id o ponad trzy tysiące lat).

Bóg Żydów kreując świat zaprowadził w nim porządek. Oddzielił święte od powszedniego, męskie od żeńskiego, ludzkie od zwierzęcego, dobre od złego (Tora i 613 micwot zawierają mnóstwo takich rozróżnień). Ich celem jest pokonanie chaosu. Motywacja jest tu także etyczna: bo chaos uniemożliwia rozwój i krzywdzi. Chaos rodzi zarazem tyranię. Zarówno chaos jak i tyrania krzywdzą przede wszystkim słabych, i to jest niesprawiedliwe. A Bóg judaizmu jest sprawiedliwy. Już Awraham mówi do Boga: „Byłoby niegodne Ciebie zrobienie takiej rzeczy! (...) Czy Sędzia całego świata nie osądzi sprawiedliwie?” (Bereszit 18, 25). Czy bogowie starożytności troszczyli się o sprawiedliwość?!

Jednocześnie obecność tego niezwykłego, bo moralnego Boga nadawała ludzkiemu życiu sens wypływający z transcendentnego źródła (a więc całkowicie odmienny od dotychczasowych sensów ustalanych samodzielnie przez człowieka), a poprzez koncentrację na etyce i świętości – dający się realizować w realnym, ludzkim świecie.

Po nieudanych przymierzach z całą ludzkością (najpierw z Adamem, następnie z Noachem), Bóg wybrał małe, nic nieznaczące w ówczesnym świecie plemię niewolników, wyprowadzając ich z Egiptu i dając im Torę. Czy zrobił to wyłącznie po to, aby zmienić życie tego plemienia, czy też aby zmianie uległo coś więcej? 

Szukając odpowiedzi na to pytanie, spójrzmy na rezultaty, a wtedy stanie się ona oczywista: konsekwencje tego wydarzenia przeobraziły świat.

Zmiany te nie dokonały się jednak bezboleśnie. Cena do zapłacenia była wysoka. Historia była okrutna dla Żydów. Nieśli światu niełatwą do zaakceptowania, niewygodną wiadomość. Niewygodną zwłaszcza dla tych, którzy byli silni i mogli bezkarnie wykorzystywać swoją siłę w świecie, w którym koncepcja etycznego Boga i równości wszystkich ludzi była nieobecna. Nikt przecież – zwłaszcza potężny – nie patrzy przychylnie na kogoś, kto ma dla niego przekaz zawierający uniwersalne nakazy i zakazy. Kogoś, kto wciąż przypomina, że w jego księgach Bóg całej ludzkości mówi, co jest dobre, a co złe – obiektywnie, a nie, że dobre jest to, co jest dobre dla mnie, a złe to, co jest dla mnie złe. Dlatego właśnie Żydzi, po stuleciach zmagań z otaczającym ich politeizmem, prześladowani, zwłaszcza od czasów powstania chrześcijaństwa, nie chcieli już zmieniać świata, ale za wszelką cenę chcieli po prostu przetrwać.

Religijni Żydzi wierzą od prawie dwóch tysięcy lat, od czasu zburzenia przez Rzymian Świątyni (70 rok n.e.) i rozproszenia, że – aby ocaleć – przed światem trzeba się ukryć. Stąd skupienie się żydowskiego prawa religijnego nie tylko na etyce, ale także na sposobach zapewniających Żydom skuteczną izolację od świata zewnętrznego. Żydowskie prawo zbudowało Żydom arkę, w której zamknięci wędrowali przez stulecia po burzliwych oceanach przemijających kultur i cywilizacji. Judaizm stał się w dużym stopniu tajemnicą dla ludzi pozostających na zewnątrz niego. Ta historia żydowskich ostatnich dwóch tysięcy lat miała wiele konsekwencji. Najważniejszą z nich jest to, że spowodowała, iż nawet dziś ci Żydzi, którzy przemawiają do świata, z zasady nie mówią o judaizmie, natomiast ci, którzy o judaizmie mówią – rozmawiają wyłącznie we własnym, zamkniętym kręgu. 

Gdy rabin Abraham J. Heschel napisał z goryczą, że Żydzi są „posłańcem, który zapomniał wiadomości, jaką miał przekazać”, miał na myśli właśnie posłanie od Boga. Boską wizję, jak ma wyglądać ludzki – a nie tylko żydowski – świat, którą Żydzi otrzymali pod górą Synaj, aby ją głosić, ale głosić ją przestali. „Dla Żyda najcięższym grzechem jest zapomnieć, co sobą reprezentuje. Jesteśmy stawką Boga w ludzkiej historii” – kontynuuje swoją myśl Heschel w książce Pańska jest ziemia (tłum. Henryk Halkowski).

Zadaniem Żydów jest „bycie światłem dla narodów” (Księga Izajasza 42, 6). Gdy Heschel pisał o posłańcu, który zapomniał wiadomości, miał – można przypuszczać – na myśli fakt, że większość Żydów nie dostrzega już sama tego światła, a ci, którzy je widzą, właśnie strumień tego światła skierowują tak, aby nikt oprócz nich, religijnych Żydów, nie mógł go dostrzec.

 

(opr. Paweł Jędrzejewski)