Państwo żydowskie wg Zeewa Żabotyńskiego

Państwo żydowskie wg Zeewa Żabotyńskiego Elaine Margolin

 

Ukazała się właśnie książka Daniela Kupferta-Hellera "Jabotinsky's Children: Polish Jews and the Rise of Right Wing Zionism" (Princeton University Press). Jest to biografia i próba oceny działalności Włodzimierza - Zeewa Żabotyńskiego: założyciela prawicowego ugrupowania Syjonistów Rewizjonistów oraz Beitaru, w 1925 r. Autor odkrywa i prezentuje głosy szeregowych członków tego ugrupowania i poprzez analizę listów i biografii stara się zrozumieć zdecydowanie polskie źródła prawicowego syjonizmu i jego rozwój w okresie międzywojennym. W końcówce lat 30-tych , Beitar miał w Polsce ponad 50,000 członków.

Autor nie podchodzi do swojej pracy ideologicznie - jest profesorem studiów żydowskich na Uniwersytecie McGill.

Żabotyński nie miał prostolinijnie natury. Urodził się w Odessie w 1880 r. w dość zasymilowanej rodzinie, swobodnie obracającej się wsród nie-Żydów. Władał kilkoma językami, pisał poezję, był szanowanym dziennikarzem. W 1903 r. będąc  świadkiem pogromu Żydów w Kiszyniowie, przeszedł transformację. Zrozumiał, że Żydzi nigdy nie zostaną zaakceptowani w Diasporze i że ich jedyną szansą jest zadbanie o własne państwo. 

W późnych miesiącach 1938 r. nakłaniał warszawskich Żydów , aby próbowali wyjechać, dopóki jeszcze mogą: "Ostrzegam Was. Katastrofa się zbliża, a wy, bracia i siostry nie widzicie wulkanu, który za chwilę wypluje niszczącą lawę... jeśli ktoś może się uratować, to niech to zrobi dopóki jest jeszcze czas, a tego czasu doprawdy jest niewiele". W ciągu kilku następnych lat, 3,5 mln polskich Żydów została zgładzona przez niemieckich nazistów.    

Żabotyński wiedział, że Żydzi musza nauczyć się zmiany zachowania, czuł, że zaburzyło ich życie w Diasporze, gdzie byli bezustannie atakowani i marginalizowani. Wyobrażał sobie nowych Żydów jako dumnych i hojnych, ale potrafiących zdobyć się też na okrucieństwo. Letnie programy treningowe Beitaru w Polsce uczyły młodych ludzi walki i samoobrony. Uczyli się hebrajskiego, konkretnych zawodów i słuchali wykładów nt. historii żydowskiej, wszystko to jako przygotowanie do nowego życia w Mandatowej Palestynie.

Heller opisuje, że te obozy treningowe, były odzwierciedleniem polskiego militaryzmu tamtych czasów. Składali wieńce w czasie polskich uroczystości państwowych i wystawiali swoją reprezentację, która obok Wojska Polskiego je uświetniała. Rząd akceptował to, ponieważ Beitar otwarcie opowiadali się za lojalnością wobec Polski, mimo szykowania się do nowego życia gdzie indziej. 

Autor zastanawia się nad ich zdolnością do życia w  dwóch światach... wzorowaniu się na praktykach sanacyjnego rzadu polskiego, który mocno zerkał w stronę prawicowych reżimów autorytarnych, poprzez wojskowy sznyt, koleżeństwo, a jednocześnie koncentrowaniu się na większej misji. Starali się zostać agresywnymi bojownikami, zdolnymi do podejmowania ryzyka. 

Inne grupy żydowskie odnosiły się do nowego ruchu z niepokojem, zwłaszcza syjonistyczni socjaliści w Mandatowej Palestynie. Żabotyński uważał ich za beznadziejnie zatraconych w utopii i pojednawczych gestach w stosunku do Brytyjczyków i lokalnych Arabów. 

Ruch syjonistycznych socjalistów odwzajemniał się, oskarżając ruch Żabotyńskiego o faszyzm i anarchizm oraz destrukcyjne marzenia o żydowskiej ojczyźnie. W 1930 r. Władze brytyjskie zakazały wjazdu Żabotyńskiemu, w odwecie za akcje zbrojne podjęcie przez jego zwolenników, którzy przyjechali z Polski do Ziemi Izraela. 

Heller w swojej książce przeprowadza też analizę jak Żabotyński kierował ruchem, mimo, że jego zwolennicy podejmowali niekiedy działania, dla niego osobiście niewygodne. Uważa, że Żabotyński był demokratą, ale intuicyjnie rozumiał potrzebę podjęcia drastycznych środków. Marzył o państwie żydowskim zdolnym przyjąć miliony Żydów, kiedy w końcu zdecydują się na opuszczenie Europy. Chciał, aby nowe państwo przyjęło ustrój kapitalistyczny, bo uważał, że ten będzie najbardziej owocny. Wcześnie wyrażał też przekonanie, że Arabowie nigdy nie wycofają swojej determinacji do zniszczenia Żydów, jeśli bedą wiedzieli, że Żydzi zamierzają tu zostać. Jednak miał też chwile zwątpienia. W 1935 r. w liście do Dawida Ben-Guriona napisał "notka filozoficzna: mogę podpisać się pod ideą bycia syjonistą, którego nie obchodzi jakiego rodzaju społeczeństwo będzie w naszym "państwie". Gdybym wiedział, że jedynym sposobem na jego osiągniecie jest socjalizm, albo że socjalizm przyspieszy jego powstanie, przywitałbym to z radością. Nawet więcej: jeśli miałoby to być państwo ortodoksyjne, gdzie miałbym jeść cały dzień gefilte fisz - zgodziłbym się na to. A nawet na państwo w którym mówiłoby się tylko w jidysz, chociaż wtedy straciłoby swoją magię". Jednak chwile niepewności nigdy go nie zrażały. Bardzo mało rzeczy go rozpraszało. Jego asystentem był Bancjon Nataniahu (ojciec Benjamina), który zmarł w wieku 102 lat i nigdy nie przestał być uczniem swojego mistrza. 

Autor analizuje też przemówienia motywujące, jakie Żabotyński wygłaszał do swoich szeregów. Były one skonstruowane w na tyle pojemny sposób, żeby dawać pole do interpretacji i działania w kierunkach, których on sam nigdy by oficjalnie nie usankcjonował. Głośno wyrażał pierwotne prawdy i lęki żydowskiego poczucia niepewności. Zachęcał wszystkich Żydów do porzucenia ducha przepraszania za swoje stereotypy: "Nasz zwyczaj stałego i gorliwego odpowiadania na każdą wrzawę, już nam wyrządziła krzywdę i jeszcze bardziej nas pogrąży. Nie musimy za nic przepraszać. Jesteśmy takim samym narodem, jak wszystkie inne narody, nie chcemy być lepsi od innych. Jako jedną z pierwszych cech równości, żądamy prawa do posiadania własnych czarnych charakterów, takich jakich maja inne narody. Nie musimy się przed nikim tłumaczyć ani nie musimy siedzieć u nikogo na badaniach, nikt nie jest od nas starszy, żeby żądać od nas odpowiedzi. Pojawiliśmy się przed nimi i po nich odejdziemy. Jesteśmy kim jesteśmy, jesteśmy dla siebie dobrzy, nie zmienimy się, ani tego nie pragniemy".

Włodzimierz Zeew Żabotyński zmarł nagle w 1940 w Nowym Jorku. Jego jedyny syn, Eri Żabotyński (Jabotinsky) kontynuował pracę ojca, z sukcesem doprowadzając do nielegalnej imigracji 20,000 Żydów do Mandatowej Palestyny.  

 

Tłum. Red.

"A State of their own. A new exploration of the life of Ze'ev (Vladymir) Jabotinsky documents the roots of right- wing Zionism and the leader's own doubts"