Jak Biały Dom zareaguje na najnowszą propozycję Netanjahu?

Jak Biały Dom zareaguje na najnowszą propozycję Netanjahu? Alan M. Dershowitz

photograph

 

Byłem w Kongresie, gdy premier Izraela Benjamin Netanjahu wygłaszał logiczne i przekonujące przemówienie, krytykując proponowany układ z Iranem, mający na celu uregulowanie kwestii ambicji Iranu w zakresie pozyskania własnej broni atomowej. Netanjahu zaproponował całkiem nową, stworzoną w oparciu o fakty, koncepcję, do której Biały Dom będzie musiał się teraz odnieść.  

Propozycja izraelskiego premiera brzmi następująco: „jeśli światowe mocarstwa nie są gotowe by wymusić na Iranie zmianę polityki przed podpisaniem układu, powinny przynajmniej skłonić Iran, by zrobił to, zanim układ wygaśnie.” Netanjahu argumentuje to tak: jeśli nie przyjmiemy takiego warunku wstępnego, dziesięcioletni okres obowiązywania porozumienia utoruje raczej, niż zamknie Iranowi drogę do uzyskania własnego arsenału atomowego nawet, jeśli Iran nadal będzie zajmował się eksportowaniem terroryzmu, zastraszaniem innych państw i wzywaniem do zniszczenia Izraela.

 


Z niepodważalną logiką izraelski premier oznajmił, że alternatywą do tego niekorzystnego porozumienia nie jest wojna, lecz raczej „lepsze porozumienie, które może nie podobać się Izraelowi i jego sojusznikom, lecz z którym – dosłownie - mogą żyć”. Według Netanjahu, zasady tego „lepszego porozumienia” powinny wyglądać następująco: zanim Iran uzyska zgodę na rozwijanie broni atomowej, mułłowie muszą spełnić trzy warunki: zaprzestać propagowania terroryzmu, skończyć z mieszaniem się w sprawy innych państw oraz nie zagrażać więcej istnieniu Izraela.    

Jeśli mułłowie odrzucą te skądinąd rozsądne warunki, udowodnią w ten sposób, że nie interesuje ich dołączenie do wspólnoty międzynarodowej i przestrzeganie obowiązujących w niej zasad. Jeśli zaś je zaakceptują, to zakaz rozwijania broni atomowej nie przestanie obowiązywać automatycznie po upływie 10 lat, lecz dopiero po tym, jak Iran udowodni, że zamierza grać zgodnie z zasadami.

Zamiast strzelać do posłańca, jak to czyni Biały Dom, amerykańska administracja powinna teraz zaangażować się w dialog z Netanjahu i wymianę idei, w miejsce dotychczasowej wymiany obelg. Powinna także rozważyć meritum sprawy i udzielić przekonujących odpowiedzi – jednak póki co ich nie usłyszeliśmy. Decyzja o przyjęciu, lub odrzuceniu porozumienia z Iranem w kwestii broni atomowej może być najpoważniejszą sprawą w polityce zagranicznej XXI w. Wielu, o ile nie większość kongresmanów skłania się raczej ku opinii izraelskiego premiera, nie zaś prezydenta USA. W naszym amerykańskim systemie władza jest podzielona a Kongres jest w pełni równorzędną częścią rządu. Jeśli zatem Kongres wyrazi sprzeciw wobec proponowanego układu z Iranem, jego głosu nie powinno się ignorować. Prezydent może próbować przekonać Kongres, by ten poparł jego propozycję, ale musi w tym celu wdać się z nim dialog, zamiast ignorować wybranych przedstawicieli naszego narodu.         

Administracja i jej zwolennicy, w szczególności ci, którzy zbojkotowali przemówienie izraelskiego premiera, koncentrują się na kwestii tzw. braku protokołu, czyli sposobie, w jaki przewodniczący Kongresu zaprosił Netanjahu do wygłoszenia przemówienia.

Wyobraźmy sobie jednak sytuację, w której w ten sam sposób w Kongresie znalazłby się mówca popierający, nie zaś sprzeciwiający się aktualnej propozycji układu z Iranem. Biały Dom i jego zwolennicy witaliby go gorąco jako premiera popierającego zaproponowany przez prezydenta układ, podobnie jak witali brytyjskiego premiera Davida Camerona, gdy ten lobbował przed Senatem na rzecz propozycji rządowej. Widać z tego, że kwestie protokolarne są zaledwie pretekstem. Rząd denerwuje bardziej treść przemówienia Netanjahu, nie zaś sposób, w jaki otrzymał zaproszenie. 

Zbyt wiele leży na szali, by przejmować się formalnościami i protokołem. Przemówienie zostało wygłoszone i znalazły się w nim ciepłe słowa dla prezydenta Obamy, Demokratów, Kongresu i amerykańskiego społeczeństwa. Prezydent Netanjahu osiągnął szczyt swojej dyplomatycznej formy, a także, w mojej opinii, krasomówstwa, w sposobie w jaki zakwestionował postawę rządu USA w kwestii Iranu, w szczególności niedookreślenie warunków wygaśnięcia porozumienia. 

Rząd USA musi teraz udzielić odpowiedzi na fundamentalne pytanie: dlaczego zezwala irańskiemu reżimowi na budowę nuklearnego arsenału, skoro Iran nadal szerzy terroryzm, zastrasza swoich arabskich sąsiadów i grozi zniszczeniem Izraela? Dlaczegoby nie uzależnić ewentualnego zakończenia sankcji od zmiany polityki prowadzonej przez kryminalistów rządzących w Iranie? Być może odpowiedź brzmi: bo nie jesteśmy w stanie wymusić na Iranie zmiany polityki. Jeśli tak jest w istocie, oznacza to, że nowe porozumienie jest gorsze niż jego brak. Lepiej byłoby zwiększyć sankcje i naciski, niż ograniczać je w zamian za zwykłe odsunięcie w czasie momentu uzyskania przez Iran własnej broni atomowej.

Być może istnieją lepsze odpowiedzi, ale teraz piłka jest w grze po stronie prezydenta Obamy i to on powinien ich udzielić, zamiast odpowiadać na sensowne wszak pytania zadane przez Netanjahu atakami ad personam i podnoszeniem kwestii protokolarnych. Izrael zasługuje na więcej.  Świat zasługuje na więcej. Amerykanie zasługują na więcej, także na więcej zasługuje Kongres.

Niedookreślenie warunków przerwania sankcji stanowi zaproszenie dla Iranu, który dziś eksportuje terroryzm, zastrasza sąsiadów i grozi Izraelowi, do stania się – dzięki własnemu arsenałowi atomowemu – zagrożeniem dla całego świata. Oznaczałoby to poważną „zmianę w grze” – by zacytować prezydenta Obamę sprzed kilku lat, gdy obiecywał jeszcze, że nigdy nie zgodzi się na budowę irańskiego arsenału nuklearnego. Nieoczekiwanie „nigdy” zamieniło się w „niedługo”. Kongres powinien domagać się, by jakakolwiek klauzula zezwalająca Iranowi na budowę nuklearnego arsenału w ciągu 10 lat zawierała przynamniej warunek wprowadzenia przez najbardziej niebezpieczny reżim na świecie znaczących zmian w polityce.

 

Marzec 2015.

Tłum. MAB 

http://www.gatestoneinstitute.org/5326/netanyahu-iran-proposal