Arabska "intifada samochodowa" i proces pokojowy Obamy

Arabska "intifada samochodowa" i proces pokojowy Obamy Khaled Abu Toameh

Zaczęło się jako "intifada dziecięca" w Jerozolimie, gdzie arabskie dzieciaki w wieku DO 18 lat zachęcano do przejęcia władzy na ulicami i rzucanie kamieniami i wystrzeliwanie fajerwerków w samochody prowadzone przez Izraelczyków lub policję.

Teraz mówi się o "intifadzie samochodowej", po tym, gdy dwóch Arabów rozmyślnie staranowało Izraelczyków w Jerozolimie, w ciągu ostatnich dwóch tygodni. W atakach tych zabitych zostało czworo ludzi, w tym 3-miesięczne dziecko. Są one przedmiotem pochwał ze strony wielu Arabów, jako "naturalna odpowiedź na izraelskie zbrodnie". Te "zbrodnie" to wizyty rożnych grup żydowskich na Wzgórzu Świątynnym w Jerozolimie.

Autonomia Palestyńska, Hamas i Islamski Dżihad, wykorzystują te wydarzenia do szczucia Arabów przeciwko Izraelowi. Ostatnie ataki terrorystyczne w Jerozolimie są bezpośrednim rezultatem kampanii nienawiści.

Amira, wdowa po Ibrahimie Akkari, 48-mio latku, który wjechał swoim samochodem w grupę Izraelczyków w Jerozolimie 5 listopada 2014 r., powiedziała, że jej męża zmotywowały sceny w telewizji pokazujące starcia między Arabami a policją na Wzgórzu Świątynnym.  Powiedziała: "został męczennikiem dla sprawy meczetu Al-Aksa".

Ostatnie stwierdzenia prezydenta Autonomii Mahmuda Abbasa, mogły także przekonać Akkariego do wyjścia z domu i przejechania Izraelczyków. Dwa tygodnie przed atakiem, Abbas wezwał swoich zwolenników do "podjęcia wszelkich środków" dla ochrony meczetu Al-Aksa.

Na spotkaniu w Ramallah z aktywistami Fatachu powiedział "nie wystarczy mówić, że przyszli tam osadnicy, ale muszą być powstrzymani wszelkimi środkami. To nasz Aksa, i nie mają prawa tam wchodzić i go bezcześcić".

Jakby to nie wystarczyło, Abbas pośrednio zachęcił mieszkańców Autonomii do stosowania przemocy przeciwko Izraelowi, chwaląc arabskiego przestępcę, który postrzelił, groźnie raniąc, rabina Jehudę Glicka w zamachu 29 października 2014 r. w Jerozolimie.

W liście do rodziny zamachowca, Mutaza Hidżai, Abbas napisał: "w gniewie przyjęliśmy wiadomość o przestępstwach popełnionych przez terrorystów z izraelskiej armii okupacyjnej przeciwko waszemu synowi, który pójdzie do nieba jako męczennik broniący praw swojego ludu i jego świętych miejsc". Tym samym Abbas zaprzecza obietnicy złożonej Sekretarzowi Stanu Johnowi Kerry'emu, że będzie podejmował wysiłki na rzecz uspokojenia sytuacji i powstrzyma się od retoryki, która prowadzi do eskalacji przemocy i rozlewu krwi.

Bardziej niepokojące jest jednak rozszerzające się poparcie ataków terrorystycznych u ludności Autonomii. Jest ono wyrażane w mediach społecznościowych, gdzie arabscy aktywiści chwalą terrorystów i namawiają innych do pójścia w ich ślady. Najbardziej popularne w tej kampanii jest arabskie słowo daes, czyli "przejedź". Daes kojarzy się z daesz, arabskim akronimem ISIS (Państwa Islamskiego). Używane są też w niej "humorystyczne" rysunki zachęcające Palestynczyków do atakowania Izraelczyków swoimi pojazdami.

 

Jeden z rysunków opublikowanych przez palestyńskich aktywistów, zachęcający do przejeżdżania i zabijania Izraelczyków


Antyizraelska kampania i podżeganie przez Abbsa, Hamas i Isalmski Dżihad, zbiega się w czasie z ponowną próbą wznowienia rozmów pokojowych z Izraelczykami, podjętą przez Kerry'ego. W ubiegłym tygodniu Kerry spotkał się w Waszyngtonie z delegacją palestyńską pod przewodnictwem Saeba Erekata, głównego negocjatora OWP.

Ale Kerry i Obama zdają się żyć na innej planecie. Kiedy zajmują się zachęceniem liderów Autonomii do powrotu do stołu rozmów, ci są zajęci organizowaniem eskalacji nienawiści w stosunku do Izraela. Co gorsze, chodzi o podżeganie własnego narodu do podejmowania akcji terrorystycznych. Trudno jest wyobrazić sobie Abbasa powracającego do rozmów pokojowych, w sytuacji, gdy wielu jego zwolenników myśli o tym, jak zabić więcej Izraelczyków.

Administracja Obamy, zrobiłaby dobrze, zdając sobie sprawę, że jest stratą czasu rozmawianie o jakimkolwiek pokoju, gdy arabscy liderzy i aktywiści otwarcie gloryfikują terrorystów.

Kerry nie powinien tylko słuchać co Abbas i Erekat mają mu do powiedzenia po angielsku. Zamiast tego, Kerry i Obama powinni też zacząć słuchać, co mówią oni swojemu narodowi po arabsku. Może też powinni wejść do Internetu i zobaczyć, jak wyglądają pochwalne akcje Palestyńczyków promujące terroryzm wobec Izraelczyków. Może wtedy zrozumieją, że jeśli te kampanie nienawiści będą trwać, szanse proces pokojowy między Izraelem a Autonomią są zerowe.

 

Khaled Abu Toameh

7 listopada 2014

 

Tłum. Red.

Link do oryginału: http://www.gatestoneinstitute.org/4855/car-intifada