W sprawie losów rodziny Oberländer.

W sprawie losów rodziny Oberländer. List od czytelnika FŻP

LIST OD CZYTELNIKA PORTALU FŻP:

Dzień dobry,

 Widziałem, że zamieszczacie Państwo zdjęcia polskich Żydów. Chciałbym dołożyć swoją historię.

 Felicja (Feige) Oberländer była pierwszą żoną mojego dziadka Władysława Szczepaniaka-Krupowskiego. Mieszkali na jednej ulicy w Zakopanem (Nowotarskiej) i tam się poznali. Pobrali się w 1937 lub 1938 roku. Rodzicami Felicji, z tego co udało mi się ustalić, byli Rozalia i Osjas (Ozjasz) Oberländer, który był kupcem i miał pięć córek (Emilia, Sabina, reszta nieznana) i prawdopodobnie przynajmniej dwóch synów (Gustaw, Joachim). Dziadek nie był jedynym z rodziny Krupowskich, który wżenił się w rodzinę Oberländer. Jeden z jego braci poślubił siostrę Felicji.

 Felicja zginęła 28.04.1942, kiedy w Zakopanem nie było już prawie Żydów. Była w ciąży i według przekazów rodzinnych poszła na spacer z koleżanką. Lotnicy Luftwaffe, którzy wypoczywali w Zakopanem, zainteresowali się jej wyglądem. Zginęła ponoć zastrzelona w drodze do siedziby gestapo mieszczącej się w wilii Palace. Dziadek o tych wydarzeniach nigdy nie opowiadał, znam je tylko z przekazów dalszej rodziny.

 Nie znam losów innych członków rodziny Oberländer oprócz jednej wzmianki w dokumencie Robina O'Neila "Jewish Genocide in Galicja", gdzie w przypisie do tekstu znalazła się informacja, że Ozjasz Oberlaender został zastrzelony w Zakopanem. Nie wiem, czy ktokolwiek z tej rodziny przeżył. Jeśli ktoś dysponuje jakąkolwiek informacją, proszę o kontakt.

 Fot. 01

 Zdjęcie ślubne Felicji Oberländer i Władysława Szczepaniaka-Krupowskiego


Fot. 02

 Felicja, Władysław, jego dwie siostry, siostrzeniec i siostrzenica (Maniek i Wila Wojciechowscy) na Gubałówce.


Fot. 03

Felicja w stroju góralskim

 

Fot. 04

 Władysław, Fela, trzy siostry dziadka i szwagier. W dolnym rzędzie krewni dziadka: Wiesia Rychlik, Wila Wojciechowska, Kazek Wawro i Maniek Wojciechowski


Pozdrawiam serdecznie,

 Marcin Chełminiak

 .........................................

Już po wysłaniu maila do Państwa natknąłem się na artykuł, który może być uzupełnieniem mojej historii:

Imię matki się zgadza (Rozalia), a wymienione w artykule córki mogły być siostrami Felicji Oberländer. Z relacji wynika, że siostry i matka przeżyły, a jedna z nich wróciła do Zakopanego. Zamierzam w wolnej chwili pojechać do Zakopanego i poszukać potomków Marii Sobczak i odtworzyć ich losy. W Zakopanem nie ma śladów, żadnej tablicy, niczego, co przypominałoby o żydowskich mieszkańcach miasta. W miejscu gdzie była pod Gubałówką jest bazar i z tego, co czytałem trwa ustalanie przyszłości tego miejsca między władzami miasta a gminą żydowską.

 Jeśli chodzi o zacieranie przeszłości, to dotyczy to również Felicji Oberländer, która była pochowana pod swoim imieniem i nazwiskiem w grobie rodzinnym Wojciechowskich (na zdjęciach Wila Wojciechowska to siostrzenica mojego dziadka), lecz (to informacja od mojej matki, więc nie do końca zweryfikowana) w pewnym momencie ponoć decyzją miasta przeniesiona do zbiorowej mogiły na cmentarzu w Zakopanem, gdzie już imienia i nazwiska nie ma, jest po prostu bezimienną ofiarą wojny. Ta informacja wymagałaby zweryfikowania w UM w Zakopanem. Czego bym pragnął dla Felicji to, żeby odzyskała, a jeśli uda mi się zweryfikować informacje z artykułu o ocalałych w Falenicy, chciałbym odtworzyć losy rodziny Oberländer. Szukałem jakiś źródeł o losach zakopiańskich Żydów, ale nie ma tego wiele. Do tej historii zabrałem się w momencie, kiedy wszyscy moi świadkowie (dziadek, ciocia), którzy mogliby coś pamiętać już nie żyją, ale jak wielu rodzinach te historie były przemilczane. Dopiero jako dorosła osoba dowiedziałem się, że moja babcia jest drugą żoną dziadka, wujek mojej matki jest synem siostry Felicji.

 Może przy Państwa pomocy ktoś się odezwie z żyjących potomków rodziny Oberländer, ja postaram się ich szukać w Zakopanem.

M.C.

Maj 2019

W podanym przez autora listu linku czytamy: "Przed wojną Stanisław i Władysława Domańscy z dziećmi – Jerzym i Krystyną – mieszkali w Falenicy koło Warszawy. Stanisław był cukiernikiem, Władysława zajmowała się gospodarstwem domowym. Kiedy na początku wojny Stanisław został aresztowany przez Niemców i ciężko zachorował, utrzymaniem rodziny zajęła się Władysława. Bez zezwolenia władz okupacyjnych otworzyła piekarnię w pobliskim Michalinie: „Najczęściej pracowała w nocy, kiedy pieczony był chleb. Wieczorem wychodziła z domu, a wracała rano po sprzedaży pieczywa” – wspomina jej córka Krystyna Kowalska w wywiadzie dla Muzeum Historii Żydów Polskich. Wiosną 1942 r. w piekarni Domańskiej zjawiła się Sabina Oberländer z pytaniem o możliwość udzielenia schronienia jej rodzinie, która uciekła przed prześladowaniami w Zakopanem – siostrom Amalii i Irenie oraz matce Rozalii, które posługiwały się fałszywymi dokumentami na nazwisko Maria Sobczak oraz Anna, Irena i Karolina Drabot. Jedenastoletnia wtedy Krystyna zapamiętała: „Przyszły cztery osoby do nas. Mama powiedziała nam: »Tu będą mieszkać. Jak się ktoś będzie pytać, to są kuzyni«”. Obie rodziny zaprzyjaźniły się. Dzięki pomocy Władysławy, Amalia chodziła do szkoły razem z Krystyną, a ze względu na tzw. dobry wygląd, Irena i Sabina pomagały przy sprzedaży chleba: „Na początku bały się. Siedziały w zamkniętym pokoju, ale z czasem nabrały odwagi i zaczęły wychodzić”. Schorowana Rozalia pozostawała w domu: „Mówiła mamie, że może zająć się pracami domowymi, przyszywaniem guzików, czy cerowaniem, więc po praniu jej córki zawsze powtarzały, że »mama to zrobi«”. Rozalia z córkami mieszkały w Falenicy do 1947 r., kiedy wróciły do Zakopanego. Przez wiele lat pozostawały z Domańskimi w przyjacielskich relacjach – aż do śmierci Sabiny w 1985 r. kobiety spędzały każde wakacje w Falenicy. W oświadczeniu przekazanym w 1993 r. do Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, Anna Maria Żak z d. Oberländer pisała, że rodzina Domańskich „zapewniała nam schronienie oraz wyżywienie, za co nie brała od nas żadnego wynagrodzenia. Podstawowym motywem pomocy dla nas była ludzka dobroć i zrozumienie naszej sytuacji jako Żydów. Domańscy traktowali nas jak rodzinę”. 13 grudnia 1994 r. Stanisław, Władysława, Jerzy i Krystyna Domańscy zostali uhonorowani tytułem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata."