"Mir wojnen baj Danzigen Ajngus..."[1]

"Mir wojnen baj Danzigen Ajngus..."[1] Wiktor Sadłowski

Trudno jest ustalić moment przybycia na Pomorze Gdańskie pierwszych Żydów. Mogli się oni znaleźć wśród kupców uczestniczących w wymianie towarowej między Bliskim Wschodem, Bizancjum, Rusią Kijowską a Niemcami, Skandynawią i Anglią już w początkach istnienia Gdańska. Niewykluczone, że do ujścia Wisły trafił osławiony Ibrahim ibn Jakub, pewne zaś jest, że w XIII w. rozpoczął się tu żydowski handel. W 1308 r. Gdańsk i okolice zostały zajęte przez Krzyżaków, którzy spalili gród, zaś jego mieszkańcom urządzili rzeź. W rok później wielki mistrz Zygfryd von Feuchtwangen wydał zarządzenie "de non tolerandis Judaeis", zakazujące Żydom pobytu i osadnictwa na tym terytorium. Restrykcje te złagodziła dopiero (po blisko stu latach) protekcja Księcia Witolda - odtąd mogli przybywać tu żydowscy kupcy z Litwy i Wołynia. Wśród handlarzy pieprzu, gałki muszkatołowej, sukna, futer oraz srebrnych i złotych pasów szczególnie wyróżniała się, operująca nad Bałtykiem w połowie XV w., spółka czterech wołyńskich Żydów: Hollofenego, Magdoma, Słomy i Detko. Wojna trzydziestoletnia, a przede wszystkim kończący ją Pokój Toruński z 1466 r. diametralnie odmieniły sytuację - Gdańsk powrócił do Polski (jako część Prus Książęcych) i zaczęli doń przybywać kupcy z całego kraju, także żydowscy. Kilku z nich udało się uzyskać królewskie przywileje w handlu wiślanym lub zamorskim: w 1476 r. serwituty otrzymało dwóch gdańskich Żydów: Zub i Michael, a w ciągu następnych dwóch stuleci m.in. Chaim Samuelowicz z Poznania, Izaak Brodawka z Brześcia czy handlujący klejnotami Juda Berlin z Wielkopolski. Znacznie liczniejszą grupę stanowili faktorzy - pośrednicy handlowi polskiej szlachty, którzy przeprowadzali transakcje sprzedaży drewna, zbóż i innych płodów rolnych i leśnych, spławianych uprzednio w dół Wisły. W przeciwieństwie bowiem do wielu innych miast europejskich, Gdańsk swój największy rozkwit przeżywał nie w średniowieczu, tylko właśnie w XVI i XVII w., gdy będąc jednym z najważniejszych ogniw ówczesnego światowego handlu, czerpał korzyści z pośrednictwa między gospodarczym centrum tego okresu - Holandią a największym i najzasobniejszym w surowce krajem Europy - Rzeczpospolitą. Wzdłuż wiślanego szlaku zaś tworzyły się skupiska żydowskie, m.in. pod Tczewem (w położonym na południe od miasta Czyżykowie) i Starogardzie Gdańskim (w folwarkach Freda i Hermanowo). Żydzi nie mogli jednak osiedlać się na stałe w obrębie miast - tę część ograniczeń z czasów krzyżackich utrzymano. Jedynym wyjątkiem była gdańska Wyspa Spichrzów, na której wkrótce po 1466 r. zbudowano przeznaczoną dla faktorów koszerną gospodę "Złoty Pierścień".

Wobec powyższej sytuacji, Żydzi nie należący do tej grupy postanowili osiedlić się na przedmieściach, w posiadłościach należących do duchownych i zamożnych patrycjuszy. Na przełomie XV i XVI w. w Starych Szkotach, Chmielnikach, Winnicy i Chełmie, położonych na południe od miasta Gdańska, wzdłuż pasma okalających je od południowego zachodu wzgórz morenowych oraz na graniczących z Żuławami Gdańskimi równinach powstały żydowskie osiedla, zamieszkane przez przybyszów z Ukrainy, Wołynia, Podola i Galicji, a także Wielkopolski. Oprócz Żydów mieszali tam też Szkoci i holenderscy menonici - przedstawiciele 2 innych grup nietolerowanych przez kupców i rzemieślników z Gdańska. Przyczyną tego stanu był fakt, że produkowali towary tańsze a zarazem częstokroć lepszej jakości. Reakcją były mieszczańskie petycje do królów i Rady Miasta, w efekcie np. w latach 30. XVI w. ograniczono Żydom dostęp do Jarmarku Dominikańskiego. Trzeba w tym miejscu wszakże podkreślić, że handlowe konflikty nie przebiegały wyłącznie wg podziału na Żydów i nie-Żydów. Często odmienne były interesy Żydów z przedmieść i ich współwyznawców z Wyspy Spichrzów, lub też kupców przybywających we własnych sprawach i przedstawicieli szlachty, która często występowała w obronie swoich faktorów. Później, bo w 1712 r., powołano nawet specjalne sądy jarmarczne dla rozwiązywania kwestii spornych, zaś rolę pośredników między zwaśnionymi stronami spełniali jarmarczni szamesi.

W XVII w. doszło do połączenia gmin z południowych przedmieść: ze Starych Szkotów i Chmielników oraz Winnicy i Chełma. Gmina ze Starych Szkotów cieszyła się najlepszym statusem materialnym - posiadała własne: cheder, szpital, mykwę, jatkę i aż dwie synagogi, z których jedną zbudowano na potrzeby Chewra Kadisza. W 1752 r. do gminy przybył z podbydgoskiego Fordonu rabin Elchanan ben Samuel Sanwel Aschkenazi, a pod koniec stulecia lekarz i rabin Phoebus ben Meschullam z Pragi czeskiej. Rabini ci odprawiali także modły w synagodze gminy z Winnicy. Obie gminy korzystały też ze wspólnego cmentarza, założonego na Chełmie, na wzgórzu określanym jako Żydowska Górka) najpóźniej w pierwszej połowie XVI w.[2] Żydzi z Wyspy Spichrzów otrzymali w 1626 r. przywilej stałego pobytu, lecz nie minął wiek i na skutek tumultu zostali stamtąd wyrugowani, podobny los spotkał też Żydów mieszkających w podmiejskich posiadłościach kujawskich biskupów. Skutkiem była migracja w rejon Wrzeszcza i wzgórza Grodzisko, na którym założono kolejny cmentarz. Żydzi z Wyspy Spichrzów powrócili na nią w latach 40. XVIII w., w tym samym czasie (1749) zorganizowała się też gmina we Wrzeszczu - z własnym domem modlitwy, a od 1775 r. także z własną drewnianą synagogą, położoną nieopodal współczesnej ulicy Dmowskiego. W połowie XVIII stulecia ponownie zaczęto chować zmarłych na Żydowskiej Górce - powiększono przy tym powierzchnię cmentarza, tak że zaczął obejmować także stok i podnóże tego wzgórza, docierając do obecnej ulicy Cmentarnej.

Choć nie brakło napięć między stanem mieszczańskim a Żydami, to w dziełach sztuki tworzonych w tym czasie właśnie na potrzeby gdańskich mieszczan wyraźnie obecna była tematyka żydowska. Umieszczenie rzeźby Judy Machabeusza na elewacji Dworu Artusa (jednej z najbardziej reprezentacyjnych budowli, znajdującej się na Długim Targu) nie zaskakuje, gdy weźmie się pod uwagę silne w ówczesnym Gdańsku wpływy protestanckie, natomiast obraz Izaaka van den Blocke "Apoteoza łączności Gdańska z Polską" z 1608 r., przedstawiający obok kupców i szlachty również żydowskich faktorów może budzić zdziwienie, zwłaszcza, że w czasie, gdy znalazł się on na stropie Sali Czerwonej Ratusza Głównego Miasta, Żydom oficjalnie nie wolno było przebywać w mieście. Z późniejszego stulecia pochodzą przedstawiające życie Gdańska ryciny Mateusza Deischa, gdzie żydowscy kupcy są elementem wręcz nieodzownym oraz bardzo plastyczny opis ich wyglądu w "Gdańskich wspomnieniach młodości" Joanny Schopenhauer, matki słynnego filozofa.

Na skutek I rozbioru Polski Pomorze dostało się pod panowanie pruskie, zaś Gdańsk otoczony został kordonem. Wówczas to król Prus, Fryderyk II Wielki, chcąc zniszczyć handel tego niepokornego miasta, postanowił wykorzystać dotychczasowe antagonizmy. W 1773 r. wydał tzw. "przywilej opiekuńczy". Dzielił on zamieszkałych na przedmieściach Żydów na uprzywilejowanych (za odpowiednią opłatą mogli oni uzyskać obywatelstwo Gdańskie), tolerowanych (musieli udać się pod opiekę któregoś z uprzywilejowanych) i najuboższych Beteljuden (ci z kolei musieli opuścić przedmieścia). Przywileje te miałby bardzo ograniczony zasięg i znaczenie - właściwie ich beneficjantami była jedynie grupa 160 najzamożniejszych Żydów, którym umożliwiono zamieszkanie w Głównym Mieście. Osiedlali się przy ulicy Szerokiej, tuż przy istniejącej od początku XVIII w. wytwórni likieru i gospody "Pod Łososiem", które w tym ruchliwym ciągu komunikacyjnym, łączącym żeglowną Motławę z Targiem Drzewnym, założył holenderski Żyd Izaak Wed-Ling. Nowopowstała gmina, z uwagi na posiadanie przez jej założycieli gdańskiego obywatelstwa, zyskała miano "gdańskiej". Miała ona własnych rabinów - byli nimi Markus Noach Perles (Mordechai ben Noach ha-Levi), Mosche Eliezer Thorner, a od 1853 r. Michael Levin Munk (Jechiel Arje ben Metijam ha-Kohen). Prowizoryczna synagoga mieściła się w starym spichrzu przy bramie ulicy Szerokiej. Tymczasem trzy gminy podmiejskie tj. ze Starych Szkotów, Winnicy i Wrzeszcza połączone zostały w roku 1780 we wspólny rabinat z siedzibą w Starych Szkotach, na którego czele stanął Meir ben Jehuda Löb Posner Munk, po nim zaś jego syn Chaim. W połowie XVIII wieku zaistniała w Gdańsku jeszcze piąta gmina skoncentrowana na Wyspie Spichrzów, ze względu na pochodzenie mieszkających tam Żydów nazywana "polską". Jej pierwszym rabinem został od 1745 r. Mosche ben Chaim Chefez. Po nim piastował to stanowisko syn wspomnianego już rabina ze Starych Szkotów - Izaak Itzig ben Elchanan Aschkenazi. Obaj zmarli w czasie wojen napoleońskich. Ich następcą został wnuk pierwszego wspólnego rabina gmin z przedmieść - Samuel Sanwel ben Jehuda Löb Rozenstein. Wg spisu ludności z lat osiemdziesiątych osiemnastego wieku w Starych Szkotach mieszkało 584 Żydów, w Winnicy - 402, we Wrzeszczu - 271, zaś w samym Gdańsku (tzn. obu gminach miejskich: "gdańskiej" i "polskiej") - 650.

Wojny napoleońskie przyniosły w 1807 r. oblężenie Gdańska przez Francuzów, w trakcie którego spaliła się doszczętnie Winnica, a chełmska nekropolia doznała bardzo poważnego uszczerbku. Sześć lat później (podczas wojny Francji z Rosją) zniszczeniu uległy też Stare Szkoty i Wrzeszcz, a oblegające miasto wojska rosyjskie sprofanowały tamtejszy cmentarz. Władze francuskiego Wolnego Miasta utrudniały przeniesienie się do miasta (uwarunkowane np. kontrybucją w wysokości 50 tys. talarów), tak, że większość pochodzących z przedmieść Żydów wyruszyła do Elbląga, Słupska lub też w kierunku państw niemieckich. Po klęsce Francji władze pruskie wprowadziły tzw. ustawy emancypacyjne, które przyznawały Żydom prawa obywatelskie w zamian za zgodę na pełną asymilację, przejawiającą się m.in. zmianą nazwisk. W wielu (szczególnie bliższych ortodoksji) środowiskach przyjmowano to niechętnie. Dowodem są chociażby hebrajskie napisy na macebach, zawierające oryginalne nazwiska zmarłych. Społeczności żydowskiej (liczącej w 1818 r. już 3798 osób, z czego znaczna część przybyła po 1814 r.) zaczęli jednak nadawać tonu zwolennicy Haskali i to oni entuzjastycznie poparli owe zmiany dające - w ich mniemaniu - szansę na integrację z resztą miejscowej ludności[3]. Gminy wywodzące się z przedmieść zaczęły osiedlać się w Głównym Mieście. Żydzi ze Starych Szkotów już w 1818 r. postawili swoją synagogę przy zachodnim ciągu murów obronnych, przy Baszcie na Podmurzu od strony ulicy Panieńskiej. Korzystali z niej Żydzi z Winnicy - aż do 1845 r., kiedy to nowy szul, położony u zbiegu ulic Lawendowej i Straganiarskiej, otworzył uroczyście opiekujący się trzema gminami rabin Israel ben Gedälja Lipschütz. Gminie pochodzącej z Wrzeszcza udało się po 1815 r. odbudować drewnianą synagogę, lecz po wymuszonej przez Prusaków przeprowadzce do Gdańska stać ją było tylko na wydzierżawienie domu przy ulicy Świętojańskiej na miejsce modłów i siedzibę zarządu. Za sumę 2 tysięcy talarów odbudowano (głównie z funduszy Benedykta Stargardta z Chewry Kadischy) cmentarz na chełmskiej Żydowskiej Górce. W 1823 r. ponownie otwarto cmentarz we Wrzeszczu, lecz w siedemnaście lat później rozbudowa umocnień Grodziska zmusiła do przeniesienia pochówków a nawet ekshumacji zwłok na Chełm[4]. Gmina "polska" zyskała swoją synagogę na dłuższy okres dopiero w 1844 r. dzięki staraniom przewodniczącego Itziga ben Moshe Goldsteina oraz finansowemu wsparciu Salomona Friedländera. Stanęła ona w sercu sztetł na Dolnym Mieście - przy ulicy Szopy, a uroczystego otwarcia dokonał rabin Michael Levin Munk, który do 1853 r. opiekował się gminą "polską", a na krótko przed śmiercią przeniósł się do "gdańskiej". Widok z wnętrza bożnicy został misternie wygrawerowany na czarze pucharu kiduszowego, który w 1855 r. wręczono Goldsteinowi (dziś znajduje się w The Jewish Museum w Nowym Jorku).

Od wspólnego rabinatu odłączyła się gmina ze Starych Szkotów, która w 1850 r. sprowadziła pochodzącego z Kassell w Hesji rabina dr. Abrahama Steina. Przebudował on znacznie synagogę przy Panieńskiej (m.in. przez dodanie organów), a w 1859 r. otworzył także synagogę po drugiej stronie Baszty na Podmurzu, przeznaczoną dla gminy "gdańskiej" (rok wcześniej spłonął spichlerz na Szerokiej). Opracował także ordynację dotyczącą kultu religijnego oraz projekt statutu zjednoczonej gminy. Wszystkie te działania były utrzymane zdecydowanie w duchu judaizmu reformowanego a także zgodne z oczekiwaniami pruskich władz, które wydając kolejne ustawy emancypacyjne (w 1847, 1849 i 1869 r.), regulowały jednocześnie sprawy organizacyjno-prawne gmin wyznaniowych - odtąd w każdym mieście mogła istnieć tylko jedna gmina żydowska. W warunkach Gdańska II połowy XIX wieku oznaczało to praktycznie dominację reformizmu, a na to nie chciał przystać wierny judaizmowi ortodoksyjnemu rabin Israel ben Gedälja Lipschütz, nadal pełniący pieczę nad gminami z Winnicy i Wrzeszcza. Należałoby poświęcić mu trochę miejsca, gdyż prawdopodobnie był on największym z pomorskich rabinów. Pochodził ze starej rabinackiej rodziny, która na przełomie XVIII/XIX w. przeniosła się z Niemiec do Wielkopolski i na Kresy Wschodnie. Po ukończeniu jesziwy został rabinem we Wronkach, później w Dessau, po śmierci ojca rabina Gedälji ben Israela w Chodzieży, a w 1837 r. sprowadzono go do Gdańska. Przez cały okres pełnienia swej funkcji prowadził ascetyczny tryb życia, znany był też z działalności filantropijnej. Jego najważniejszym dziełem był zbiór komentarzy do Miszny - "Tiferet Israel", wydany w 1830 r. w Hanowerze. Opracował także komentarze do "Szulchan Aruch" i uwagi do Talmudu. Zmarł 19 IX 1860 r. podczas modlitw na Rosz Haszana. Cztery lata później rabin dr Stein wyjechał do Pragi i kwestię ewentualnego zjednoczenia gmin odłożono. Powrócono do niej w 1880 r., kiedy to powstał Komitet Zjednoczeniowy Gmin Gdańskich. Wszystkie uprawnienia istniejących gmin miały być przeniesione na nową, a stan majątkowy - pozostać nienaruszony. Nowa gmina ukonstytuowała się w latach 1883-1884, na jej czele stanęli rabin dr Kosman Werner i przewodniczący zarządu kupiec Gustaw Davidsohn - obaj ze Starych Szkotów. Jednocześnie podjęto wysiłki na rzecz zbudowania nowej synagogi - w tym celu m.in. sprzedano place, na których stały synagogi gmin z Winnicy, Starych Szkotów i "gdańskiej". Nowa synagoga, nazywana Wielką, rozpoczęła swoje funkcjonowanie 8 grudnia 1887 r. Tego samego dnia wywieziono zwoje Tory z trzech starych synagog, gdyż to właśnie Wielka Synagoga - symbol zjednoczenia gdańskich Żydów - przejęła ich funkcję. Jedynie gmina "polska" uznała zwierzchnictwo zjednoczonej gminy rabina Wernera, lecz pozostała przy swojej synagodze z ul. Szopy.

II połowa XIX wieku to okres awansu społecznego wielu przedstawicieli gdańskiej społeczności żydowskiej, którzy wzięli wówczas czynny udział w życiu intelektualnym. Należeli do nich m.in. lekarz a zarazem archeolog Abraham Lissauer (współzałożyciel Muzeum Archeologicznego, wówczas z siedzibą w Zielonej Bramie), Max Perlbach (w latach 1903-1921 dyrektor Biblioteki Królewskiej w Berlinie), wybitny historyk, prof. Theodor Hirsch (autor m.in. opublikowanej w Lipsku u uhonorowanej wieloma nagrodami historii gdańskiego handlu i rzemiosła), jego młodszy brat August (lekarz i historyk medycyny, światowej sławy specjalista w zakresie chorób malarycznych),a także trzeci z gdańskich historyków - Żydów, Paul Simson (z jego przepastnego dorobku należałoby wymienić choćby prace "o Dworze Artusa" i "O gdańskich wilkierzach"). Nie zaniedbywano wszakże szkolnictwa religijnego. Gmina "polska" posiadała własne stowarzyszenie Talmud-Tora zajmujące się edukacją ubogiej młodzieży. Swoje chedery miały też gminy z Winnicy i Starych Szkotów. W ramach zjednoczenia gmin w 1881 r. powołano wspólną szkołę. Dodatkowo władze pruskie zezwoliły na wprowadzenie religii mojżeszowej do szkół miejskich.

Żydowski przemysł i handel rozwinął się tak dalece, że wyszczególnienie poszczególnych przedsiębiorstw przekraczałoby ramy tego artykułu. Dość wspomnieć zakłady zbożowe Simona Ankera, wrzeszczańską fabrykę czekolady Moritza i Franza Cohnów czy potentatów w handlu drewnem: senatora Juliusa Jevelovsky'ego i braci Lustig. Oprócz nich funkcjonowało rzecz jasna multum drobnych handlowców i rzemieślników, których sklepy i warsztaty mieściły się w bocznych uliczkach Głównego, Dolnego i Starego Miasta, być może któryś z ich właścicieli posłużył jako prototyp Sigismunda Markusa z kart "Blaszanego bębenka". W niedalekim Starogardzie Gdańskim rodzina Kauffmannów od połowy XIX w. prowadziła fabrykę butów, kładąc podwaliny pod przyszły rozwój tamtejszego, istniejącego do dziś, przemysłu obuwniczego. Arcyważną postacią jawi się jednak przede wszystkim kupiec zbożowy Lesser Giełdziński, który pod koniec życia przekazał gminie całą swą imponującą kolekcję judaików. Powstałe w ten sposób Muzeum mieszczące w odrębnym pokoju Wielkiej Synagogi. W Gdańsku działały organizacje żydowskie, zajmujące się właściwie wszystkimi aspektami życia społecznego i kulturalnego: Towarzystwo Historii i Literatury Żydowskiej, Żydowski Związek Sportowy, Żydowski Związek Kulturalny (Kulturbund), syjonistyczne: Poalej Syjon, Poalej Syjon - Lewica, Mizrachi, antysyjonistyczna Żydowska Parta Ludowa, a także Bund[5], wraz z młodzieżową przybudówką (Jung-Jüdische Bund), istniały też związki zawodowe np. Związek Żydowskich Akademików. Osobne organizacje łączyły Żydów polskich, przybyłych po 1920 r. Warto wspomnieć o bardzo szeroko zakrojonej działalności Kulturbundu, na zaproszenie którego przybywali z odczytami m.in. Mojżesz Schorr, Majer Bałaban i Szalom Asz, a także Martin Buber.

Przełom stuleci XIX i XX był okresem pogromów i wystąpień antysemickich w całej Europie. Pierwszym skutkiem była migracja części ludności żydowskiej na zachód Europy lub do Palestyny - wg danych z 1885 r. w Gdańsku żyło 2837 Żydów, a 10 lat później (a więc po antyżydowskich rozruchach z 1893 i 1894 r.) - 2474. Z drugiej strony nastąpiła imigracja niemałej grupy Żydów z terytorium carskiej Rosji, najmocniej dotkniętej pogromami. Ta sama sytuacja na znacznie większą skalę miała miejsce po pierwszej wojnie światowej, gdy przez Gdańsk przewinęło się ok. 60 tys. uchodźców. Dzięki pomocy ówczesnego gdańskiego rabina, dr Roberta Kaltera oraz przewodniczącego gminy Feliksa Fabiana, udało się części z nich wyjechać w dalszą drogę głownie do USA, Kanady i na obszar brytyjskiego mandatu w Palestynie. Ci, którzy nie dostali zezwolenia na podróż, zostawali na miejscu, powiększając liczebność populacji pomorskich Żydów. Wyjechali ci spośród Żydów, którzy czuli się bardziej Niemcami, było to zresztą wytłumaczalne zjawisko w warunkach stosunkowo łatwej asymilacji a jego skutki dawały o sobie znać także i później.

W 1913 r. ukonstytuowała się gmina w Sopocie, choć żydowskie skupiska istniały w tym mieście od kilku dziesięcioleci, a wzdłuż starego traktu komunikacyjnego wiodącego do Gdańska, mianowanego ulicą Południową (obecnie Grunwaldzka) już na przełomie XIX/XX w. istniały pensjonaty z koszernymi restauracjami (najstarsze należały do Marii i Siegfrieda Philipsohnów oraz Johanny Sandelowitz). Rok 1913 był niewątpliwie przełomowy dla żydowskiego społeczeństwa Sopotu - gmina zakupiła grunt pod budowę istniejącego do dziś cmentarza oraz przystąpiła do budowy synagogi na placu przy współczesnej ulicy Dąbrowskiego. Uroczyste otwarcie nastąpiło 26 maja 1914 r. Osobne miejsca modłów (dziś jest to Al. Niepodległości 809) miały (wywodzące się głownie z Rosji i Ukrainy) sopockie środowiska ortodoksyjne, którym przewodził Raw Abraham Chen. Pod koniec XIX w. Żydzi zaczęli też powracać do Wrzeszcza, który przeżywał wtedy okres bujnego rozwoju. W 1924 r. zaczęli organizować się w Stowarzyszenie, na którego czele stanął dr Hermann Lewiński. Skupiali się tam Żydzi konserwatywni, którym nie podobały się niektóre akcenty reformistyczne m.in. w wystroju Wielkiej Synagogi. Życiem duchowym Żydów z Wrzeszcza kierował rabin dr Dawid Weiss i on też przemawiał na otwarciu wrzeszczańskiej synagogi w dniu 25 V 1927.

Stosunkowo późno narodziła się żydowska społeczność Gdyni - dopiero w latach 20. XX w., gdy wioskę rybacką zaczęto przekształcać w portowe miasto. Specjalne przejazdy dla biedoty żydowskiej z Małopolski organizowało przedsiębiorstwo żeglugowe "Vistula". W 1931 r. w Gdyni mieszkało 84 Żydów, zaś pięć lat później - 1539. W 1932 r. powstała Komisja do Spełniania Zadań Gminy Żydowskiej (zwana także "Tymczasowym Komitetem") - prowizorka ta trwała przez pięć lat, aż do Gdyni przeniosła swoją siedzibę Okręgowa Gmina Wyznaniowa Żydowska w Kartuzach. W latach 30. istniały w Gdyni dwie sale modlitewne - przy ul. Kilińskiego (gdzie znajdowały się biura Komitetu) i Kołłątaja (obecnie Mściwoja). Ta ostatnia należała do Związku Drobnych i Detalicznych Kupców Żydowskich. Przy Kilińskiego mieściła się znana w mieście restauracja "Picadilly" należąca do "Komitetu" i będąca głównym źródłem finansowania jego działalności. W Gdyni nigdy nie było rabina (choć w 1936 r. rozpisano konkurs), natomiast istniało kilka koszernych jadłodajni, na czele z restauracją hotelu "Wygoda" przy ulicy Starowiejskiej. Znaczący wkład w rozbudowę gdyńskiego portu wniósł Centralny Związek Kupców Żydowskich, a zwłaszcza jeden z członków zarządu - Eljasz Mazur, który ulokował tam swoją olejarnię. W mieście działały organizacje skupione w Zjednoczeniu Syjonistycznym, poza którym znaleźli się tylko syjoniści-rewizjoniści (w 1936 r., po wyjeździe ich gdyńskiego lidera Akiwy Stryjkowskiego, organizacja ta przestała praktycznie istnieć).

Wkrótce po wyborach do gdańskiej Izby Ludowej w maju 1933 r. (NSDAP zdobyła ponad 50% głosów) miały miejsce pierwsze wystąpienia antysemickie - szykanowano lub zwalniano żydowskich adwokatów, lekarzy, aktorów teatralnych, studentów i robotników. Ówczesny przewodniczący Senatu, Hermann Rauschning, należący do umiarkowanych członków partii nazistowskiej, zawarł umowę z rządem Polski w sprawie użytkowania portu - artykuł VII gwarantował żydowskim kupcom swobodę działania. W 1934 r. Rausching uciekł za granicę[6], a jego następcą został gorliwy zwolennik Hitlera, Arthur Greiser. Latem 1935 r. nastąpiły zorganizowane napady na żydowskie sklepy i magazyny, do podobnych wypadków doszło także w Sopocie; atakowano też i obrzucano wyzwiskami gości kawiarni Karla Taudiena. Planowe, zorganizowane represje rozpoczęły się, zgodnie z publiczną zapowiedzią gauleitera Forstera, w 1937 r. - na targowiskach w Gdańsku, Wrzeszczu i Sopocie wyznaczono dla Żydów osobne miejsca. Dokonano wielu napadów na sklepy i prywatne mieszkania, ograniczono też Żydom dostęp do łaźni miejskich. Następnie rozpoczęto akcję przejmowania żydowskich przedsiębiorstw. Rok 1938 przyniósł kontynuację tej polityki - na terenie całego Wolnego Miasta Gdańska wprowadzono dla Żydów zakaz wstępu do teatrów, kin i hoteli oraz zaostrzono zakaz korzystania przez nich z łaźni miejskich. Senat zabronił wykonywania zawodu żydowskim lekarzom, adwokatom i notariuszom. Osobne dekrety uniemożliwiały Żydom pracę w gdańskich urzędach oraz posiadanie broni. Bojówkarze SA i innych hitlerowskich organizacji notorycznie zaczepiali, bili lub też bez powodu aresztowali Żydów - przechodniów. W sierpniu 1938 r. naziści po raz pierwszy wtargnęli do gmachu Wielkiej Synagogi, tratując zwoje Tory. W czasie "gdańskiej nocy kryształowej" z 12 na 13 listopada zbezczeszczono synagogi we Wrzeszczu i przy ulicy Szopy. Próby podpaleń synagog w Sopocie i Gdańsku zostały udaremnione, jednak już następnej nocy synagoga sopocka spłonęła doszczętnie. Wkrótce potem nakazano Żydom sopockim opuszczenie miasta. 21 listopada 1938 zaczęły w Gdańsku obowiązywać hitlerowskie ustawy o "ochronie niemieckiej krwi i czci". Póki co jednak pozostawała żydowskim obywatelom WMG jeszcze jedna ochrona - gdańska konstytucja, uznawana przez hitlerowskie władze do 1940 r. Nasiliła się, trwająca od 1937 r., masowa emigracja Żydów - obywateli Gdańska - udawano się głownie do Wielkiej Brytanii, USA, Ameryki Południowej, a także - poprzez transporty organizacji syjonistycznych - do Palestyny. Wobec dramatycznej sytuacji finansowej gdańskiej gminy, sprzedano Senatowi place, na których stały wszystkie gdańskie synagogi oraz cmentarze. Niemcy zezwolili na wywiezienie znajdujących się w Wielkiej Synagodze przedmiotów, zwłaszcza kolekcji Lessera Giełdzińskiego. 15 kwietnia 1939 r., w szabas, odprawiono w Wielkiej Synagodze ostatnie nabożeństwo, prowadzone przez przewodniczącego gminy, dr. Kurta Itziga. Już w początkach maja naziści przystąpili do rozbiórki gmachu, wcześniej uczynili to z ortodoksyjną synagogą z ul. Szopy. Budynek jedynej zachowanej bożnicy (we Wrzeszczu) przeznaczono na magazyn mebli.

We wrześniu 1939 r. utworzono swoiste getto - w budynku przy ul. Stągiewnej osadzono 130 osób. Drugą grupę Żydów przetrzymywano w dawnym żeńskim gimnazjum Victoria Schule - więźniów znaczono tu czerwoną farbą na czole. Innymi miejscami zatrzymań były obozy na Oruni i Westerplatte. Żydów sopockich wywieziono wpierw do Gdyni - do Redłowa i na Grabówek, a następnie rozstrzelano w lesie piaśnickim. W 1940 r. utworzono w starym spichrzu przy ul. Mysiej 7 (obecnie Owsianej) nowe getto dla blisko 600 osób z całego Gdańska - resztę wywieziono na pewną śmierć do tworzącego się obozu Stutthof. Getto z Mysiej zlikwidowano w 1943 r., a jego mieszkańców wywieziono do obozów zagłady w Terezinie i Oświęcimiu, część zaś - barkami do morza. Inne miejsca kaźni pomorskich Żydów to obóz przejściowy w Kościerzynie, cmentarz żydowski w Skarszewach (rozstrzelano tam 250 Żydów i Polaków z Kościerzyny i Skarszew), okolice Skórza (m.in. las Zajączek i pobliski tartak), starogardzka synagoga i cmentarz żydowski w Lesie Szpręgawskim (gdzie zginęli m.in. ostatni przedstawiciele fabrykanckiego rodu - Jan Piotr Kauffmann wraz z żoną Magdą). Ostatnim etapem Zagłady w tym regionie była, dokonana na początku 1945r., tuż przed zbliżającą się ofensywą 2 Frontu Białoruskiego, ewakuacja Żydówek uwięzionych w Świeciu, Grudziądzu i Kwidzynie. Rozpoczął się w ten sposób "Marsz Śmierci" na wyznaczonej przez masowe groby trasie: Skórz, Stara Kiszewa, Kościerzyna, Żukowo, Gdynia. Aby choć trochę uzmysłowić rozmiary strat, jakie poniosła społeczność żydowska Wybrzeża w wyniku nazistowskiej masowej eksterminacji, można porównać liczbę żydowskich mieszkańców Wolnego Miasta Gdańska (1666) oraz Gdyni (1453) w 1939r. z liczbą osób, które w całym województwie zgłosiły się latem 1945r. do lokalnych placówek Centralnego Komitetu Żydów w Polsce - ok. 350.

W ciągu kilku następnych lat powojennych populacja ta zmieniała się wielokrotnie; napływały wciąż fale repatriantów z ZSRR, miała też miejsce - początkowo umiarkowana, nasilona po pogromie kieleckim - emigracja na Zachód i do Palestyny. Raz jeszcze pojawił się problem Mischlingów - Żydów niemieckich, czy też raczej: Niemców pochodzenia żydowskiego oraz ich mieszanych zazwyczaj rodzin. Ludzie ci nie odczuwali żadnego związku z jakkolwiek pojmowanym żydostwem, a już tym bardziej z Polską. Ich liczba jest trudna do ustalenia, mówiło się wówczas (tj. w momencie przejęcia kontroli przez wojska sowieckie) o istnieniu ok. 50 takich rodzin w samym tylko Gdańsku. Niemal wszyscy przedstawiciele tej grupy udali się w sierpniu 1945 r. do Niemiec, razem z ostatnim przewodniczącym gminy - Arno Fürstenbergiem. Wielu Żydów ukrywających się przez podczas okupacji nadal nie chciało ujawnić swojej tożsamości. Przyczyn było kilka - od emocjonalnych urazów po realne obawy co do możliwej reakcji otoczenia. W całym kraju bowiem do wracających z obozów, obszaru ZSRR lub ukrycia Żydów odnoszono się czasami z obojętnością lub wręcz wrogo; zachowania te były też częste wśród przedstawicieli nowej władzy czy milicji. Dodatkowo stosunki polsko-żydowskie gmatwał pewien paradoks: otóż nazwiska wielu Żydów, w tym zaś szczególnie Mischlingów, brzmiały dla polskiego ucha z niemiecka (co nie powinno dziwić, skoro były nadawane przez zaborcze niemieckie czy austriackie władze). Napływowa ludność polska, a do pewnego stopnia także i nowe władze odnosiły się często z wrogością lub pogardą do wszystkiego, co mogło się łączyć z Niemcami. Z oczywistych powodów ocaleni Żydzi nie chcieli być kojarzeni z niedawnymi okupantami. Napięcia na Pomorzu Gdańskim w owym czasie były znacznie łagodniejsze niż to miało miejsce w innych rejonach kraju: tylko raz, w 1946 r. w Sopocie, zanotowano morderstwo 2 osób pochodzenia żydowskiego, poza tym odnotowano kilkanaście drobnych incydentów o antysemickim podłożu. Na urabianie poglądów części społeczeństwa miało wpływ występujące w potocznej świadomości łączenie starych żydowskich resztek z nową, komunistyczną władzą. Dał tu o sobie znać prymitywny i znacznie upraszczający złożoną rzeczywistość powojennej Polski stereotyp "żydokomuny", o tyle nieadekwatny do lokalnych realiów Wybrzeża, że jedynie kilkanaście (w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Gdańsku), a wliczając MO i oficerską kadrę LWP - kilkadziesiąt osób pochodzenia żydowskiego było czynnie zaangażowanych w "utrwalanie władzy ludowej". Faktem jest, że zajmowały one niekiedy prominentne stanowiska, o czym świadczą przykłady pierwszego komendanta wojewódzkiego milicji - Mariana Konwizora czy też Józefa Jurkowskiego, kierującego w latach 1948 - 1950 pracą gdańskiego WUBP. Jest jednak rzeczą oczywistą, że ludzie ci nie mieli, często od wielu lat, żadnych związków z realnym życiem żydowskim.

To ostatnie zaś rozpoczęło się niemal tuż po zakończeniu działań zbrojnych. 15 czerwca 1945 r. zorganizowano Komitet, który po kilku miesiącach nazwano Wojewódzkim Komitetem Żydowskim, później zaś - Okręgowym Komitetem Żydowskim. W jego zarządzie znajdowali się przedstawiciele różnych partii politycznych: od Ichudu przez Poalej Syjon i Poalej Syjon - Lewicę aż po PPR). Dyskryminowany był jedynie lewicowy Bund, którego regionalny oddział reaktywowano we wrześniu 1946 r. O religijny aspekt życia wybrzeżowych Żydów miało zadbać Wojewódzkie Żydowskie Zrzeszenie Religijne, powstałe na początku października 1945 r. W lutym roku następnego odzyskało ono budynek synagogi we Wrzeszczu. Niemniej jednak kongregacja wyznaniowa była bardzo słaba (w stosunku chociażby do OKŻ, który przez pewien czas był bardzo aktywną organizacją), co wynikało po części z dominacji osób świeckich w żydowskiej populacji Trójmiasta, po części zaś z atmosfery narastającego stalinowskiego terroru - jednym z jego wyznaczników była wszak odgórna laicyzacja. Po wyjeździe rabina Mojżesza Wajnberga do Izraela (w sierpniu 1950 r.) zabrakło osoby z odpowiednim zasobem wiedzy w zakresie religii judaistycznej i Żydowska Kongregacja Wyznaniowa przestała faktycznie istnieć. W tym samym czasie rezygnację złożył Srul Kupfer, ostatni przewodniczący OKŻ. Na przełomie 1950/1951 r. budynek przy ulicy Partyzantów przekazano Wyższej Szkole Muzycznej. W okresie apogeum stalinizmu przerwano jakąkolwiek zorganizowaną działalność społeczności żydowskiej. Zarówno Kongregacja Wyznania Mojżeszowego jak i komitet świecki powstały na nowo w 1958 r., łącząc około 150 osób. Rosła zaś liczba poddających się asymilacji. Wypadki marca'68 na Wybrzeżu to problem oczekujący wciąż szerszego omówienia - dość wspomnieć, że np. ofiarą pomarcowych represji stał się wybitny lekarz wojskowy, długoletni pracownik naukowy Akademii Medycznej w Gdańsku, doc. Wiktor Taubenfigiel - do tego czasu dyrektor I kliniki chirurgicznej AMG. Cmentarz na Chełmie (zamknięty w 1956 r.) do końca lat 60. zachował dobry stan, lecz już następna dekada byłą okresem jego całkowitej dewastacji. Inaczej wyglądała sytuacja nagrobków z Wrzeszcza - już w trakcie okupacji część płyt została wykorzystana w budowach grodzenia i chodników tamtejszych ogrodów. Mimo to, po 194 r. przy ulicy Na Wzgórzu pozostało kilkadziesiąt macew. W późniejszych latach teren ten "uporządkowano", a nagrobne płyty spełniły rolę surowca w makabrycznej budowie kamiennych schodów, prowadzących na przeciwległą stronę Jaśkowej Doliny. W innej części wrzeszczańskiej nekropolii, znajdującej się na Traugutta, zachowało się jeszcze 7 nagrobków (najstarszy - z 1823 roku). W 1983 roku sopocki cmentarz został wpisany do rejestru zabytków nieruchomych, cztery lata później w tym samym spisie znalazł się też budynek synagogi we Wrzeszczu. Do rejestru wpisano też (w 1984 r.) miejsce pochówku przy ul. Cmentarnej, na którym ocalały ruiny ohelu i około 200 nagrobków, z których najstarszy pochodzi z 1786 r.

Nowy etap żydowskiej społeczności Wybrzeża to lata 1990-1991, kiedy to Gmina Wyznaniowa Żydowska rozpoczęła swoją działalność w nowych warunkach. Środowiska żydowskie zaangażowane w organizowanie życia religijnego oraz kulturalnego w Trójmieście i okolicach muszą radzić sobie z wieloma przeciwnościami. Autor powyższego tekstu ma nadzieję, że dzięki wysiłkowi lokalnych organizacji żydowskich jak i pojedynczych osób, słowa zawarte w tytule tego artykułu dadzą się słyszeć coraz częściej.

Bibliografia:
G. Berendt, Żydzi na gdańskim rozdrożu - 1945-1950, Gdańsk 2000
P. Burchard, Pamiątki i zabytki kultury żydowskiej w Polsce, Warszawa 1990
H. Domańska, Kadisz gdańskich kamieni, Warszawa 1994
H. Domańska, Kamienne drzewo płaczu, Gdańsk 1991
H. Domańska, L. Lifsches, Żydzi znad Gdańskiej Zatoki, Warszawa 2000

Przypisy:
[1] jidysz: "Mieszkamy nad Zatoką Gdańską".
[2] Aczkolwiek jego księgi hipoteczne zaczynają się w 1694 r., zaś rejestr pochówków w 1720.
[3] Jednakże Gdańszczanie przywitali tę znaczą migrację Żydów (w drugiej dekadzie XIX w.) raczej nieprzychylnie - zdarzył się nawet kuriozalny wypadek samobójstwa jednego z rajców, który w pozostawionym przez siebie liście pożegnalnym wyznał: "Nie mogę być więcej obywatelem społeczności, w której Żyd może zasiadać obok mnie w Radzie".
[4] Wrzeszczańscy Żydzi używali przez kilkadziesiąt następnych lat jeszcze jednego cmentarza, położonego na szczycie wzgórza (nieopodal ulicy Na Wzgórzu), do czasu gdy pod koniec XIX w. cały teren Jaśkowej Doliny został przeznaczony na publiczne parki i kawiarnie, a okoliczne lasy na wzgórzu - zamknięto.
[5] II zjazd Bundu odbył się w 1921 r. właśnie w Gdańsku. Było znaczące wydarzenie w historii tego ruchu - wówczas zaistniał w nim podział na frakcję centrową (ejnserów) i lewicową (cwejerów), por. A. Brumberg, "Bund. Historia schizmy" w: Bund - 100 lat historii 1897 - 1997, pod red. F. Tycha i J. Hensla, Warszawa 2000.
[6] Warto nadmienić, że był on później autorem Rewolucji nihilizmu - jednej z najbardziej wnikliwych analiz nazistowskiej ideologii (wyd. pol. Warszawa 1996).