Bóg czy Bogini?
25 lipca 2007

Pytanie: Dlaczego Bóg jest Bogiem, a nie Boginią?

Odpowiedź:

Nigdzie w Torze Bóg nie jest przedstawiony jako mężczyzna w fizycznym sensie. Bóg w judaizmie jest pierwszym w historii ludzkości bóstwem całkowicie pozbawionym seksualnych cech i nie angażującym się w żadne seksualne akty (w radykalnym przeciwieństwie do bogów i bogiń politeizmu). Jednak użycie zaimka rodzaju nijakiego "TO", nie może mieć wobec Boga zastosowania, bowiem jest On przedstawiany w Torze w kategoriach osobowych. Także używanie liczby mnogiej wobec Boga ("ONI") przeciwstawiałoby się głębszej logice Tory.

Przede wszystkim Bóg jest bowiem prawodawcą, źródłem porządku moralno-etycznego.

Mężczyzna i kobieta różnią się nie tylko anatomicznie. Mężczyzna postrzega świat silniej w kategoriach zasad i praw; kobieta - bardziej w kategoriach uczuć, współczucia i intuicji. Nie oznacza to, że indywidualne przypadki nie mogą przeczyć tej zasadzie, ale z reguły (we wszystkich kulturach) ojciec jest bardziej wymagający od matki, a matka potrafi być bardziej czuła od ojca. Logiczne jest więc, że Bóg - jako dawca prawa i jednocześnie sędzia - jest prezentowany i akceptowany w sposób naturalny jako mężczyzna.

Drugim niezwykle istotnym powodem tego, że Bóg jest przedstawiany jako ON, jest fakt, że największym problemem każdej grupy społecznej, w każdej cywilizacji są młodzi mężczyźni, ze względu na ich tendencje do agresji. Każdy rodzic potwierdzi, że większe problemy wychowawcze, które przejawiają się w niekontrolowanych, agresywnych zachowaniach, sprawiają dorastający synowie, a nie córki. Tych młodych mężczyzn trzeba uczyć łagodności i kochania. Bóg Tory nie jest jedynie prawodawca i sędzią. Reprezentuje również dobroć, miłość, współczucie. Przedstawianie Boga-mężczyzny jako istoty posiadającej takie cechy jak zdolność do wyrozumiałości, współczucia, przebaczania, kochania ludzi - pozwala zmaskulinizować te właśnie cechy. Gdyby były one identyfikowane z bóstwem żeńskim, ich akceptowanie przez dorastających mężczyzn byłoby niemożliwe lub co najmniej bardzo trudne.

Bóg jest także obrońcą. Ludzie (zarówno kobiety jak i mężczyźni) w naturalny sposób widzą jako obrońcę postać o cechach męskich. Mężczyzna chce bronić kobiety; kobieta chce być broniona przez mężczyznę, a mężczyzna nie akceptuje sytuacji, w której jego obrońcą jest kobieta (pamiętajmy, że mówimy o ogólnych regułach, a nie wyjątkach od nich). To z kolei sprawia, że kobietom łatwiej jest uznawać autorytet męskiego Boga, niż byłoby mężczyznom uznawać autorytet Boga żeńskiego. Powodem jest tu fakt, że dorastanie mężczyzny, jego dojrzewanie psychiczne polega między innymi na wyzwoleniu się z opiekuńczego wpływu matki (bez tego "uwolnienia" mężczyzna na zawsze pozostaje psychicznym dzieckiem) i dorównaniu autorytetowi ojca (kobiety nie przechodzą analogicznego procesu). Bóg-kobieta utrudniałby, albo wręcz uniemożliwiał mężczyznom tę konieczną transformację. Ponieważ wizerunek Boga musi odpowiadać potrzebom obu płci, właśnie jedynie wizerunek Boga-mężczyzny, Boga-ojca spełnia te wymagania.

Współczesne tendencje w chrześcijaństwie (a także judaizmie) do zastępowania męskiego Boga przez postać żeńską, mają swoje korzenie w świeckim feminizmie, a nie w Torze. Zwolennicy takich zmian uważają, że reprezentują postęp. Jest to przeświadczenie błędne, ponieważ w rzeczywistości jest to cofanie się do epok poprzedzających rewolucję dokonaną przez judaizm (i kontynuowaną przez chrześcijaństwo); powrót do czasów, które już były - do czasów bogiń.

Pytanie: A co złego w tym powrocie?

odpowiedź:

Pisaliśmy, że fakt, iż Bóg pojawia się w religiach monoteistycznych jako ON (postać o cechach męskich), ma przede wszystkim wpływ na młodych mężczyzn, których naturalną cechą jest agresja. Jest rzeczą oczywistą, że chłopcy łatwiej akceptują prawa i zasady otrzymane od mężczyzny (ojca), niż od kobiety (matki). Potwierdzają to w sposób przekonywujący statystyki przestępczości: na przykład w USA aż 70% skazanych za przestępstwa z użyciem przemocy pochodzi z rodzin, w których ojciec jest nieobecny. Tak więc Bóg jako postać męska, a nie żeńska musi być źródłem takich praw, jak "Nie morduj", "Nie kradnij".

Ruchy feministyczne, które starają się zastąpić wizerunek męskiego Boga postacią żeńską, najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że działają na własną niekorzyść: jeżeli ich cel zostałby osiągnięty, to właśnie kobiety byłyby przede wszystkim ofiarami mężczyzn tym bardziej bezwzględnych, egoistycznych i agresywnych (którzy nigdy nie przekształcili się z nastolatków w odpowiedzialnych, dojrzałych mężczyzn), bo pozbawionych nie tylko ojców (niektórzy), ale w dodatku także Ojca w postaci Boga (wszyscy).

Stowarzyszenie 614. Przykazania